Zima w pełni, wszędzie wirusy...
(z ostatniej chwili: na szczęście nie jest to oficjalne stanowisko tego banku).
Chociaż to już było wielokrotnie wałkowane...
I "metoda na głoda"...
to ciągle wystarczy palnąć wulga, żeby nas zaszczepić. Nowe technologie, nowe możliwości, kreatywnie wykorzystane. Nie do obrony? Spokojnie, to tylko katar. Samo przejdzie.
Bo można zrobić to samo, inaczej. Ale wtedy trzeba znaleźć po prostu dobry pomysł i wykonać go przynajmniej przyzwoicie:
ewentualnie
6 stycznia 2008
Wirusy!
30 sierpnia 2007
Latający Cyrk Monty Pythona W Reklamie
Po wielokroć można oglądać klasyczne skecze legendarnej i kultowej grupy brytyjskich komików, którzy największe triumfy święcili w latach siedemdziesiątych, ubiegłego już niestety wieku. Toteż serie oraz filmy z udziałem cieszą się popularnością na antenach telewizyjnych, na których są cyklicznie powtarzane.
Ale nie każdy dziś wie, że na fali sukcesu, grupa Monty Pythona kręciła także reklamy. Wcześniej jako grupa, a w okresie późniejszym indywidualnie. Na szczęscie ich rola nie ograniczała się jedynie do odegrania przygotowanych przez kogoś innego scenek, ewentualnie użyczeniem swojego nazwiska, renomy i autorytetu (albo po prostu wykorzystaniem rozpoznawalności) do podbudowania reklamowanej marki. Na Youtube uchowała się jedna, stareńka reklama z udziałem całej grupy. Jest to reklama pasty do zębów:
Natomiast dużo więcej znaleźć możemy filmów z udziałem doskonale rozpoznawalnego i najaktywniejszego na tym polu chyba - Johna Cleesea, który wciela się tu zwykle w role aroganckich, nazbyt pewnych siebie anglików (jak i w większości skeczy oraz filmów).
Reklama napoju Schweppes:
3 reklamy Islandzkiego banku o wdzięcznej nazwie Kaupthing. Zwraca tu uwagę sprytne przekucie wady w zaletę, czyli zaakcentowanie trudnej do poprawnego wymówienia i zapamiętania nazwy:
Reklamy firmy i komputerów marki Compaq'a:
Reklama społeczna, kampania zachęcająca do rzucenia palenia papierosów:
I na koniec znane nam sprzed paru lat reklamy Nike, wyreżyserowane przez Terry'ego Gilliam'a, zdecydowanie odbiegające od zamieszczonych powyżej.
Nie są to oczywiście wszystkie ich reklamowe produkcje. W internecie można znaleźć strony internetowe oraz filmy korporacyjne, w których grupa, tudzież wybrani członkowie brali udział. Ale to pozostawiamy, jako zadanie domowe, do samodzielnego wyszukania - a warto.
20 sierpnia 2007
Kto potrzebuje "Wielkich Kieszeni"?
Wrost rynku reklamy online idzie w parze wraz z rozwojem technologicznym internetu, zwiększaniem przepustowości łączy, multimedialnym zaawansowaniem komputerów, które to wprawia w ruch machinę marketingową i zwraca ją na obszary dotychczas nieuczęszczane. Bo czymże są niegdysiejsze bannery czy boksy reklamowe umieszczane na łamach popularnych portali, lub też strony statyczne umieszczane w internecie w celu zapoznania z ofertą firm, stanowiące najczęsciej bardziej rozbudowane wizytówki. W większości przypadków, formy tej reklamy giną w tłumie (choć nie zawsze).
Postępująca technologia to większe możliwości. Większe możliwości to większe koszty konieczne do osiągnięcia pozytywnych rezultatów. A więc - sprzężenie możliwości wraz z odpowiednio wysokimi nakładami finansowumi, jest w stanie przynieść dziś olbrzymią stopę zwrotu z tejże inwestycji, płynąc na fali wznoszącej. Oczywistym jest założenie, że pieniądze te zostaną skierowane w odpowiednią stronę - nie sztuka przecież wyrzucić pieniądze w błoto.
I tak oto, niejako wirusowo, zarażając internautów, strony poniższe przyciągają uwagę jakością wykonania, pomysłowością i tak zwanym biglem. Multimedialnym i interaktywnym biglem:
www.greatpockets.com ***
travelersinsynch.com
www.lifeswitch.org
(i pewna wyszukiwarka, zgadnijcie czyjej produkcji ;))
www.msdewey.com
Za kilka lat, strony te nie zrobią na nikim większego wrażenia, także utoną w morzu podobnych stron. Ale wtedy będziemy doceniali prawdopodobnie inne formy reklamy, których jeszcze nie znamy w tej chwili. Narazie strony te są na tyle atrakcyjne, że z samego faktu rozchodzą się po internecie z szybkością błyskawicy. GreatPockets.com zgromadziło dotychczas dużo ponad 2000 linków prowadzących do niej z innych stron. Liczba przekazanych informacji, pocztą pantoflową, komunikatorami typu gadu-gadu, icq, aim - nie sposób zliczyć.
Tak, że zakończyć można tylko banalnym stwierdzeniem "tylko pomysł się liczy" (alternatywnie: "Wyróżnij się lub zgiń". Proste? Więc do dzieła! :)
Jakby to wypromować...
Zastanawialiście się kiedyś jak to jest z promowaniem kiepskich produktów? Właściwie to mamy z tym doczynienia na co dzień, bo większość produktów nie wygląda ani nie smakuje, ani nie funkcjonuje tak fantastycznie jak pięknie opowiadają o nich ich reklamy (np.: reklamy Telekomunikacji Polskiej, i wielu innych).
A jakby mogł wyglądać film promocyjny programu Microsoft Paint, który standardowo znajduje się wśród akcesoriów systemów Windows? Jak wiadomo, program jest prosty, posiada elementarne funkcje i na pewno nie jest najlepszym z programów dostępnych na rynku. Należy skupić się na jego cechach i o nich pięknie opowiedzieć, bo o wszystkim można powiedzieć coś pozytywnego, nawet ze słabych stron można uczynić zalety :), jak uczyniono to tutaj:
19 sierpnia 2007
Pomysłowe reklamy
Zabawne i pomysłowe reklamy - każda na swój sposób. Dwa filmiki i kilka obrazków:
Filmiki:
ta druga mogła się komuś niespodobać. Zdecydowanie. A jak wyglądałaby polska wersja? Prawdopodobnie byłaby dwa razy zabawniejsza ;)
A teraz obrazki:
1. Są lepsze sposoby, by zrobić karierę:
2. "Boże, błogosław Amerykę za rock'n'rolla."
3. Przeczytaj, zanim zrobią to w Hollywood...
Fiodor Dostojewski - "Zbrodnia i Kara"
Ernest Hemingway - "Stary Człowiek i Morze"
18 sierpnia 2007
Ambient media
Każda statyczna reklama charakteryzuje się tym, że po pewnym czasie ekspozycji przestaje być dostrzegana. Początkowo może się podobać, potem zaczyna się oswajać, przyzwyczajać, następnie nudzić i nużyć, aby ostatecznie zirytować. W tym momencie jedyne czym może obronić się ludzka psychika, to ignorowanie i pomijanie treści. Nie raz przecież się łapiemy na tym, że czekając choćby na prognozę pogody, podczas dłużącego się bloku reklamowego, wyłącza się nasza uwaga, zaczynamy myśleć o niebieskich migdałach i często "przebudzamy" się już niestety po interesujących nas materiałach. Ale nie o Clutterze tym razem, bo tak samo mogą działać na nas wszelkie inne formy reklamy, outdoory, billboardy, reklamy dźwiękowe itd. itp.
Dlatego kompanie marketingowe nieustannie poszukują nowych kanałów przedarcia się przez bariery jakie napotykają na drodze do świadomości. I jednym ze sposobów na osiągnięcie tego celu, jest właśnie Ambient Media, czyli reklamy wkomponowane w elementy otoczenia. Cechą charakterystyczną tego rodzaju reklamy, jest jej dość szybka dynamika rozwoju i anektowanie najdziwniejszych obszarów - a im dziwniejsze, im bardziej nietypowe lub skomponowane z odległych rodzajowo i skojarzeniowo elementów (np.: skrzyżowanie kratki ściekowej z akcesoriami grillowymi) tym lepiej. Podobnie z miejscem ekspozycji - im bardziej nietypowe, im mniej możemy się spodziewać reklamy w danym miejscu, tym prawdopodobnie łatwiej i statystycznie częściej ją zapamiętamy. Reklama nas epatuje już nie tylko z boku autobusu, tramwaju ale także ze środka, od spodu (w formie rysunków na asfalcie), na schodach marketu, w metrze, w klubowej toalecie, na ścianie budynku... i właściwie każde miejsce jakie nie przyjdzie nam do głowy, że i tam można umieścić reklamę, jest jak najbardziej pożądane.
Ambient media ma swoje "pięć minut". Jako nowinka, jako uzupełnienie tradycyjnych form reklamy, jako upust dla kreatywności designerów z zapędami w kierunku sztuki miejskiej - przez pewien czas będzie nas bawiła, ciekawiła i prawdopodobnie nieraz zaszokuje. Gdy jednak wszystkie miejsca zostaną już wykorzystane ambient media wsunie się w szereg wraz z pozostałymi formami reklamy, stanowiąc jedną z dróg - ani lepszą ani gorszą. Lecz właśnie w tej chwili warto skorzystać z ciągle jeszcze świeżej i kryjącej w sobie spore pokłady naturalnego zainteresowania nowinkami, które leżą wprost na ulicy. A tymczasem można zapoznać się z dotychczasowymi dokonaniami na tym polu, a trzeba przyznać, że niektóre dziełka są naprawde zaskakujące. I o to chodzi.
16 sierpnia 2007
Śmieszne reklamy
I jeszcze w kontekście reklam - istnieje już od pewnego czasu portal zawierający sporą ilość zagranicznych reklam, których wspólną cechą jest zamierzony komizm. Na veryfunnyads.com, bo o nim mowa, możemy oglądać reklamy w całkiem dobrej jakości (lepszej niż Youtube). Warto poszperać w wolnej chwili, aby spojrzeć na jakim etapie są zachodnie reklamy i co śmieszy znajomych z innych krajów.
Słynna reklama
Reklama ta jest stara jak świat, lecz nie może jej zabraknąć w tym miejscu. To żywy dowód na to, że liczy się pomysł, a następnie jego perfekcyjne wykonanie. Nie ma się co rozpisywać, kto nie widział jeszcze, niech ogląda.
reklama Hondy
Co ciekawsze, reklama trafiona pomysłem w "dziesiątkę", zaczyna żyć własnym życiem, rozpowszechnia się samobieżnie, a na jej temat powstają wariacje i parodie co jeszcze bardziej zwiększa jej siłę rażenia
parodia reklamy Hondy
tagi advertisement, honda, pomysłowa, reklama
Reklama i reklamodawca
Reklama to proces twórczy na który wpływ ma wiele czynników ale dwoma naważniejszymi są zleceniodawca oraz zleceniobiorca - wiadomo. Jedna i druga strona posiada swoje wizje i potencjał, który w procesie powstawania reklamy należy pogodzić. Czasami reklamodawca zdaje się całkowicie na agencję reklamową, w której zamierza zlecić kampanię, czasami próbuje przemycać swoje wizje - i tu się pojawia problem, bo częstokroć wiedza potoczna i intuicyjna, może być zawodna a odbiorcy przekazu reklamowego niekoniecznie muszą zareagować tak, jak by się zleceniodawcy wydawać mogło.
Sytuacja finansowa, i budżety przeznaczane na reklamę i marketing nie zawsze pozwalają na całkowitą dowolność i popuszczenie wodzy fantazji. Oczywiście, że zdecydowanie lepiej jest zlecić przygotowanie kompleksowej usługi profesjonalistom, którzy podejdą fachowo do zadania, przygotują różne warianty budżetowe, w ramach których zleceniodawca będzie mógł wybierać, niż poszukiwać oszczędności na własną rękę (chyba, że ma się w temacie naprawdę dobre rozeznanie) ale zwykle nie działamy w takich warunkach, jakie by się wymarzyły i pojawia się konieczność poszukiwania kompromisów.
A co może wyniknąć z "fachowego" podejścia, "rozeznanego" klienta, możemy zobaczyć w skeczu Manna i Materny ("Za Chwilę Dalszy Ciąg Programu"). I jakby ten skecz nie wydawać się zabawnie przerysowany, to w mniej lub bardziej zbliżonej formie, tego typu sytuacje się zdarzają naprawdę. Wymagania klientów bywają naprawdę komiczne ale jak to się mówi "Nasz klient, nasz Pan" :)
7 sierpnia 2007
Senni Czesi
Jakoś tak do kompletu do artka o polskiej odsłonie marketingu politycznego automatycznie nasuwa się skojarzenie z podobnym pod pewnymi względami wytworem czeskich studentów Filipa Remundy i Vita Klusáka, którzy, pisząc krótko, postanowili swoich rodaków zrobić w balona, za ich własne pieniądze, a zarazem uzyskać materiały do prac dyplomowych. Dwie pieczenie na jednym ogniu - pięknie.
Tak oto powstał film "Czeski Sen", który w gruncie rzeczy jest filmem nudnym, nieco obrazoburczym, a mimo to jednak wartym obejrzenia. Bo czyż nie ciekawym zjawiskiem jest zobaczenie jak kilka tysięcy osób reaguje na informację o tym, że kilkumiesięczna kampania reklamowa, zahaczająca szerokim łukiem o wszystkie najważniejsze media, wymachująca imponującą marchewką tuż przed nosem, obiecująca raj na ziemi, możliwość kupowania jeszcze więcej i więcej, była zwykłą bujdą na resorach (a ściślej mówiąc na rusztowaniu).
Przez większą część filmu oglądamy techniczną stronę przeprowadzania kampanii reklamowych, od poziomu planowania i budowania strategii, po elementy kręcenia klipów reklamowych, spotów, jingli itd, itp - co jest nieco nużące na dłuższą metę, lecz jednak warto spojrzeć, gdyż niektóre fragmenty potrafią sprawić iż człowiek czuje się jak jakiś szczur doświadczalny lub inne zwierzątko, które poddawane jest różnorakim zabiegom, poza własną wolą.
Autorzy filmu wzbudzili wiele kontrowersji w swoim kraju, jak i poza granicami. Nic dziwnego, oszukiwany nikt być nie lubi, chociaż chyba nie to podsyciło wzburzenie. Rodzenie się świadomości, dochodzenie do wiedzy jest często procesem bolesnym. A Filip i Vita tę świadomość pozwolili sobie podrażnić, dokumentując w niemal pornograficzny sposób nagość króla w pełnej krasie. Reklama kłamie - wszyscy to wiemy - ale wolimy o tym zbyt często nie słyszeć, bo te kłamstwa często są tak przyjemne, że wręcz uzależniające.
Film, jak wspomniałem wyżej, wart jest obejrzenia. W szczególności końcówka, gdy cała mistyfikacja zostaje zdemaskowana. Reakcje ludzi są kapitalne. Skrajne ale ciekawe i cenne. A my, choć nie dowiadujemy się właściwie niczego nowego, zostajemy wybudzeni z lekkiej, hipnotycznej drzemki reklamowej, tężąc uwagę bardziej, przez jakiś czas będąc wysoce wyczuleni na wszelakie chwyty marketingowe. Do czasu, aż nasza świadomość znów nie zacznie odpoczywać.
tagi handel, marketing, reklama, supermarket