Google
 

7 sierpnia 2007

Senni Czesi

Jakoś tak do kompletu do artka o polskiej odsłonie marketingu politycznego automatycznie nasuwa się skojarzenie z podobnym pod pewnymi względami wytworem czeskich studentów Filipa Remundy i Vita Klusáka, którzy, pisząc krótko, postanowili swoich rodaków zrobić w balona, za ich własne pieniądze, a zarazem uzyskać materiały do prac dyplomowych. Dwie pieczenie na jednym ogniu - pięknie.

Tak oto powstał film "Czeski Sen", który w gruncie rzeczy jest filmem nudnym, nieco obrazoburczym, a mimo to jednak wartym obejrzenia. Bo czyż nie ciekawym zjawiskiem jest zobaczenie jak kilka tysięcy osób reaguje na informację o tym, że kilkumiesięczna kampania reklamowa, zahaczająca szerokim łukiem o wszystkie najważniejsze media, wymachująca imponującą marchewką tuż przed nosem, obiecująca raj na ziemi, możliwość kupowania jeszcze więcej i więcej, była zwykłą bujdą na resorach (a ściślej mówiąc na rusztowaniu).

Przez większą część filmu oglądamy techniczną stronę przeprowadzania kampanii reklamowych, od poziomu planowania i budowania strategii, po elementy kręcenia klipów reklamowych, spotów, jingli itd, itp - co jest nieco nużące na dłuższą metę, lecz jednak warto spojrzeć, gdyż niektóre fragmenty potrafią sprawić iż człowiek czuje się jak jakiś szczur doświadczalny lub inne zwierzątko, które poddawane jest różnorakim zabiegom, poza własną wolą.

Autorzy filmu wzbudzili wiele kontrowersji w swoim kraju, jak i poza granicami. Nic dziwnego, oszukiwany nikt być nie lubi, chociaż chyba nie to podsyciło wzburzenie. Rodzenie się świadomości, dochodzenie do wiedzy jest często procesem bolesnym. A Filip i Vita tę świadomość pozwolili sobie podrażnić, dokumentując w niemal pornograficzny sposób nagość króla w pełnej krasie. Reklama kłamie - wszyscy to wiemy - ale wolimy o tym zbyt często nie słyszeć, bo te kłamstwa często są tak przyjemne, że wręcz uzależniające.

Film, jak wspomniałem wyżej, wart jest obejrzenia. W szczególności końcówka, gdy cała mistyfikacja zostaje zdemaskowana. Reakcje ludzi są kapitalne. Skrajne ale ciekawe i cenne. A my, choć nie dowiadujemy się właściwie niczego nowego, zostajemy wybudzeni z lekkiej, hipnotycznej drzemki reklamowej, tężąc uwagę bardziej, przez jakiś czas będąc wysoce wyczuleni na wszelakie chwyty marketingowe. Do czasu, aż nasza świadomość znów nie zacznie odpoczywać.

Brak komentarzy: